Miłość… nienawiść…

Między miłością a nienawiścią istnieje bardzo niewyraźna granica. Bardzo szybko i nieza-uważalnie potrafimy ją przekroczyć… Im bardziej kochamy, tym bardziej potem nienawidzimy. Zdumiewająco proste. Zdumiewająco prawdziwe.
Plusem tej wielkiej i gorącej nienawiści jest świadomość, że umiemy kochać. Myśl pocieszająca bardzo w chwili, gdy nienawiść staje się całym naszym światem.

Aktualnie odczuwam żal. Żal mi kogoś, kto nie umie zapanować nad własnym życiem, nie umie mu sprostać, a czas mija szybko…
Czuję również pogardę. Pogardę na siebie.
Dlaczego? Ponieważ przed rokiem powiedziałabym: nienawidzę, choć w głębi duszy kocham. Obecnie tego już nie wypowiem. Tam, gdzie miłość przerodziła się w nienawiść, jest pustka i obojętność.
I to jest właśnie chyba najgorsze – obojętność.

Najboleśniejszy jest ten moment, w którym otrząsam się ze złudzeń, które tak szczelnie wypełniały moje życie, świat, serce.

Czasami mam ochotę wykrzyczeć światu to wszystko. By się w końcu obudził.

Próbuję krzyczeć… i każą mi milczeć!

Dlaczego?

1 Response

  1. Kazimierz Ostrysz pisze:

    kocham cie zawsze izawsze bede kochala.jestes moim bratem najblizszym.daruj sobie wywlekanie przeszlosci,obrazanie najblizszych,obrazanie naszych dzieci.nie wciagajmy do tego nastepnego pokolenia.a starzy rodzice sa jacy sa i mozemy im tylko pomagac i opiekowac sie nimi.nie zmienimy ich.na pewno bede przygotowywala mamusi 80 urodziny.daj znac czy bedziesz.