… Wszystkich Świętych.

Minął czas, w którym należałem do religijnego ugrupowania katolików. Postępowanie wielu „wierzących”, jak i rozwój kościoła z wrzodami typu Rydzyka albo Trytka, przyspieszyło u mnie decyzję zrzucenia katolickich więzów. Dzięki temu mogę iść przez moje dalsze życie z podniesioną głową, z oczyma skierowanymi do przodu.

Mimo tego lubię co niektóre tradycje, bez różnicy, czy są pogańskiego, czy chrześcijańskiego pochodzenia.

Dziś jest właśnie taki dzień: „Święto Zmarłych” albo „Wszystkich Świętych”. Nad cmentarzami unosi się ciepła, pachnąca świeczkami chmurka, wywołując u mnie obrazy z przeszłości. To nie pamięć o zmarłych, a możliwość zobaczenia dawno niewidzianych krewnych, gra z płomieniem przy zapalaniu zniczy, była prawdziwym celem tego święta. Zobaczyć wujków, którzy nie byli zapraszani do naszego domu, cioć, które nie bały się żadnej pracy… Patrzałem, ściskałem, rozmawiałem… w tajemnicy. To było coś, co chłopcy lubią: ogień i sekrety!

2 komentarze

  1. Ewa pisze:

    Ładnie piszesz..
    „Wierzący” nie są warci tego, by wpływać na nasze życie. 
    Wierzący tak. Warto ich dostrzegać.
    Zło ma dobrą „reklamę”. Jest krzykliwe. A dzwon głośny, bo pusty.
    Wszystkiego dobrego!

  2. Ewa pisze:

    Pomyliłam wcześniej maila..
    A nie muszę być anonimem.
    Przepraszam za spam.